Powstanie styczniowe w Opatówku

Ze wspomień Józefa Oxińskiego

 22 lutego (1863 r.) zawiadomiony zostałem, że transport spodziewanej broni nadejdzie dopiero w pierwszych dniach marca; wróciłem przeto, udałem się do Kuźnicy Grabowskiej, skąd po dwóch dniach odpoczynku, widząc, że jedynie własnemu sprytowi jestem zostawiony, że nie myślą ani o dostarczeniu mi broni, ani o dostarczeniu jakiego ubrania dla żołnierzy, udałem się przez Głuszynę, Brzeziny, Wrzącę, Takomyśl, Michałów i Cienię i przybyłem do Opatówka.

Przyszedłszy do Opatówka w południe i wysunąwszy konne straże w stronę Kalisza i Turku, a resztę oddziału koncentrując w rynku, zająłem część pieniędzy z kasy miejskiej, będących własnością donatariusza Fundukleja, za co się ten porządny człowiek, choć Moskal, nie gniewał, a zebrawszy, co się udało, broni, amunicji i żywności oraz dostawszy w prezencie od fabryki Fidlera trzy postawy sukna szaraczkowego na mundury, po nakarmieniu ludzi i koni gotowy byłem prawie do wymarszu, gdy strzały poza miastem od strony Kalisza i wpadająca konno czata zaalarmowała oddział.

Dowiedziawszy się od czaty, że kawaleria pędzi od strony Kalisza, dałem rozkaz kompanii strzelców udania się za mną, a stawiając ich frontem do ulicy od Kalisza idącej na wylocie rynku (dziś ul. Kościelna, obok apteki – przyp. bibl.) i ledwie czas mając powiedzieć im, by strzelali celnie i w brzuchy szeregami, gdy w pełnym biegu pędzący oddział „objezczyków” wybiegł z zakrętu ulicy i szedł wprost  na nas. Zakomenderowałem: „tuj, cel, pierwszy szereg pal”, lecz czy huk kopyt pędzącego oddziału zagłuszył mą komendę, czyli też, co prawdopodobniej, gorączka młodego i niewyćwiczonego żołnierza porwała go jak pod Klonowem, dosyć że cała prawie kompania, zajmująca frontem szerokość ulicy, dała równocześnie ognia obu szeregami, a mierząc znowu w głowy i górując zwaliła z koni zaledwie czterech „objezczyków”.

I znowu powtórzyło się u Moskali to, co się stało pod Klonowem: zamiast korzystać z pełnego rozpędu koni i wpaść z odległości zaledwie 50 kroków na bezbronną piechotę i stratować ją – wstrzymując rozpędzone konie, z odległości zaledwie trzydziestu kroków zawrócili, a pokazując plecy zniknęli nam jak burza sprzed oczu.

 

Józef Oxiński Józef Oxiński był jednym z dowódców powstania styczniowego w kaliskiem. Po 40 latach spisał swoje wspomnienia, które zostały wydane drukiem jako "Wspomnienia z powstania polskiego 1863-1864".

W Opatówku do dziś został ślad po potyczce z 1863 r. Starsi opatowianie opowiadali, że jeden z cofających się kozaków uderzył lancą w herb rodziny Zajączków znajdujący się na budynku „cukierni” i uszkodził brodę postaci przedstawionej na płaskorzeźbie.

 

                                             Józef Oxiński




Data utworzenia: 2013-01-29
Data aktualizacji: 2013-01-29

Najpopularniejsze

Brak osbługi Flash lub Javascript w Twojej przeglądarce.

Przeglądaj TAGI

Mapa strony