9 marca, 2026
4 marca 2026 r. spędziliśmy kolejny podróżniczy wieczór w bibliotece. Tym razem bohaterem był Wojciech Tokarski, podróżnik i zawodowy fotograf, który zabrał nas do „krainy lodu”.
Choć Islandia kojarzy się z chłodem, opowieści naszego gościa rozgrzały ciekawość zgromadzonych do czerwoności. Czego dowiedzieliśmy się o wyspie gejzerów, elfów i... owiec? Oto kilka wrażeń z wyprawy:
- elfy i trolle są wszędzie! Islandczycy traktują je całkiem serio. Podobno to właśnie jeden z elfów czuwał nad wyprawą Pana Wojciecha. Dzięki temu miał bardzo dobrą, jak Islandię, pogodę oraz spotkało go kilka wydarzeń, które jedni uznali by za szczęśliwy zbieg okoliczności, a Islandczycy – za interwencję elfów. Natomiast skały wystające z morza blisko plaży to oczywiście trolle, które nie zdążyły schować się przed wschodem słońca.
- podróż ekstremalna: Islandia jest około cztery razy droższa niż Polska (sam wynajem kampera na 10 dni to koszt ponad 7000 zł!). Najlepiej podróżować właśnie kamperem, bo z namiotem ryzykuje się kilka lub kilkanaście dni deszczu z rzędu. Drogi z literą „F” to wyzwanie tylko dla aut 4x4, a „pionowe zakręty”, czyli strome podjazdy na wąskich drogach potrafią podnieść temperaturę wyprawy!
- smaki Islandii: od słynnego skyru i gulaszu z białej ryby, przez lody chlebowe, aż po... śmierdzącego rekina (którego zakopuje się w ziemi na cztery miesiące, by pozbyć się toksyn). Podobno jeden z Polaków kiedyś odważył się tego spróbować...
- kraj kontrastów: widzieliśmy zdjęcia „diamentowych plaż”, potężnych wodospadów (jak Gulfoss czy Seljalandsfoss) i Harpy – szklanego budynku koncertowego, który zachwyca architekturą. Dowiedzieliśmy się też, że Islandczycy mają niemal darmową ekologiczną energię, a w Reykjaviku... ogrzewane są nawet chodniki!
- ciekawostka: Islandia stoi rządami kobiet! To tu wybrano pierwszą prezydent w wyborach powszechnych, a Islandki aż trzy razy zdobywały tytuł Miss Świata, co jest rekordem jak na taką małą populację.
Z kolei panowie dwukrotnie sięgali po tytuł strongmana.
Mimo że Pan Wojciech zwiedził kawał świata i zachwycił się surowym pięknem północy, to jak zauważyła publiczność, każda wyprawa kończy… w Sieradzu.
Dziękujemy wszystkim za obecność i wspólną podróż „palcem po mapie”!
Chcielibyście zobaczyć więcej zdjęć z wypraw Pana Wojciecha? Zajrzyjcie do naszej biblioteki. Piękne zdjęcia z "lodowej wyspy” będą czekać na Was co najmniej do końca marca.